Chorzy i niepełnosprawni Polacy nie obronią swojego kraju. Zdrowie to podstawa, żeby było bezpiecznie

08.12.16

ANNA KACZMAREK

Bezpieczeństwo narodowe większości z nas kojarzy się z dużą, silną armią i nowoczesnym uzbrojeniem. Mało kto dostrzega znaczenie bezpieczeństwa narodowego w zdrowym społeczeństwie i sprawnie działającym systemie opieki zdrowotnej.

Jeśli komuś trudno to sobie wyobrazić, niech sięgnie pamięcią do fabuły popularnej gry strategicznej „Twierdza”, w której twórcy pokazali, że w walce z wrogiem na nic szwadrony świetnego wojska i pełne zapasów spichlerze, kiedy lud trapią epidemie.

To oczywiście uproszczenie, rodem z gry, której akcja dzieje się w Średniowieczu. W realnym świecie trudno jednak wyobrazić sobie, że kraj jest w stanie się obronić przed wrogiem, jeśli jego obywateli trapią choroby i epidemie. Nie mówiąc już o tym, że chore i kalekie wojsko raczej nie obroni kraju.

Już w Średniowieczu o to dbali
Tak jak we wspomnianej grze, w dawnych czasach wytrawni stratedzy wojskowi planowali nie tylko ruchy swoich wojsk, ale również pamiętali o kwestiach zabezpieczenia zdrowotnego ludności np. w sytuacji oblężenia miasta. Dzisiaj kwestia zdrowia rozpatrywana w ramach bezpieczeństwa narodowego jest dużo szersza i bardziej skomplikowana. Od zdrowia społeczeństwa zależy też jego sytuacja gospodarcza, co z kolei przekłada się na pozycję kraju w danym regionie świata i jego potencjał obronny.

– Według Banku Światowego 50 proc. różnicy w tempie wzrostu gospodarczego między krajami bogatymi a biednymi przypisać można różnicom w stanie zdrowia ich obywateli i długości życia mieszkańców. Czym zdrowsze jest społeczeństwo, tym bardziej efektywna jest praca , większy jest odsetek pracujących, mniejsze kłopoty z dbałością o wychowanie dzieci. Uwaga – choroby cywilizacyjne bogatych społeczeństw mogą niebawem zniwelować te przewagi – już dzisiaj więcej osób na świecie umiera z nadmiernej otyłości niż z głodu! – mówił prof. Michał Kleiber podczas debaty „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe” zorganizowanej przez Polską Unię Onkologii oraz Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.

Na świecie o związku zdrowia z bezpieczeństwem narodowym dyskutowano już dawno, w Polsce to dopiero początek, ale specjaliści i decydenci są zgodni, że trzeba działać, stąd pomysł na wspomnianą debatę.

– Rok temu, podczas dorocznej konferencji organizowanej przez prestiżowy francuski think-tank IFRI World Policy Conference w Montreux, ważną rolę odgrywały dyskusje o zdrowiu. Podobnie było w tym roku w Doha, gdzie jedną z ważniejszych prezentacji przedstawił Instytut Pasteura – mówi podczas debaty Paweł Kowal z ISP PAN.

Eksperci uważają, że nie wolno nam bagatelizować żadnego z zagrożeń zewnętrznych dla bezpieczeństwa kraju. Ale też nie wolno zapominać o tym, że każdego dnia swoją prywatną wojnę z rakiem, zawałem, chorobami neurodegeneracyjnymi, psychiatrycznymi, metabolicznymi, rzadkimi schorzeniami genetycznymi przegrywa tysiące osób. Brakuje nam lekarzy, pielęgniarek i pieniędzy.

Coraz bardziej niepokojące dane epidemiologiczne dotyczące chorób cywilizacyjnych, szczególnie w kontekście kryzysu ekonomicznego i zmian demograficznych, to wyzwania nie tylko dla organizatorów systemu ochrony zdrowia, ale dla całej klasy politycznej UE.
Na skali wartości najważniejszych dla Europejczyków, badanych przez ekspertów Komitetu Regionów Komisji Europejskiej i WHO, najwyższą pozycję zajmuje zdrowie, a dopiero za nim są: miłość, rodzina, praca czy pieniądze.

– Nie możemy rozdawać miłości i zagwarantować pieniędzy dla wszystkich, ale możemy robić, co w naszej mocy, by kształtować politykę i promować praktyki, które sprzyjają zdrowemu trybowi życia i zapewniają racjonalne pod względem kosztów i dostępne dla wszystkich usługi zdrowotne – twierdzą europejscy eksperci.

Resorty muszą współpracować
Tyle europejscy eksperci, natomiast uczestnicy wspomnianej debaty, nie mieli wątpliwości, że i w Polsce najwyższy czas, by decydenci zaczęli traktować jako warunek konieczny, w zapewnieniu bezpieczeństwa narodowego i rozwoju gospodarczego, właśnie zdrowie społeczeństwa.

Tej dbałości o zdrowie Polaków nie jest w stanie zapewnić jeden resort, np. zdrowia. Tu potrzebna jest współpraca wielu ministerstw, a także współdziałanie polityków ponad politycznymi podziałami. W końcu niezależnie od opcji politycznej wszyscy chcą, żeby system ochrony zdrowia był w Polsce jak najlepszy. Jednak żeby taki tworzyć, potrzebne są w Polsce większe nakłady na ochronę zdrowia i edukację zdrowotną.

Wiceminister zdrowia dr Krzysztof Łanda zapewnił, że nakłady na ochronę zdrowia w Polsce będą coraz większe, jednak być może nie nastąpi to w tak szybkim tempie, jak byśmy tego oczekiwali.

Stwierdził również, że już teraz resort zdrowia ściśle współpracuje z innymi resortami, np. z Ministerstwem Rozwoju.

 » Takim rozwiązaniem, które wprowadziliśmy, a które pomoże racjonalniej wydawać pieniądze, a tym samym poprawi funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia jest np. Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia (IOWISZ). Nie będziemy wydawać pieniędzy na niepotrzebne inwestycje, a to z kolei pozwoli na realizowanie tych, które są Polakom bardzo potrzebne. Przykładowo, nie będziemy budować kolejnego szpitala, jeśli w okolicy są już dwa o podobnym profilu. Za to możemy zbudować szpital, tam gdzie chorzy w promieniu wielu kilometrów nie mają dostępu do opieki szpitalnej. « 

DR KRZYSZTOF ŁANDA - Wiceminister zdrowia

Za mało pieniędzy
Uczestnicy debaty zwracali uwagę, że kwestia finansowania w ochronie zdrowia jest kluczowa.

– Bez zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia nie da się nic zrobić – mówiła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

W podobnym tonie wypowiadał się również dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

– Bez zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia nie da się poprawić zdrowia Polaków. Trzeba też racjonalizować wydatki, nie zapominając jednak o zagwarantowaniu pacjentom dostępu do nowoczesnych terapii.

Z kolei wiceminister zdrowia dr Jarosław Pinkas podkreślał, że największym wkładem obywateli w bezpieczeństwo państwa jest „moda na zdrowie”, która oznacza m.in. szczepienie się, zgodne z kalendarzem szczepień.

– Nie będzie szczepień, nie będzie nas. Zdziesiątkowany epidemią naród bardzo łatwo pokonać – mówił minister Pinkas.

Z kolei były minister zdrowia, członek Sekcji Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP dr Marek Balicki podkreślał, że w Polsce sytuacja zdrowotna obywateli państwa zależy od ich statusu społeczno-ekonomicznego, a ten w Polsce jest bardziej zróżnicowany niż w innych krajach UE.

– W Polsce 30-letni mężczyzna z wykształceniem zawodowym żyje o 12 lat krócej niż jego rówieśnik z wykształceniem wyższym – mówił Balicki.

Dodał, że aby zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne, państwo musi działać na rzecz niwelowania różnic statusu ekonomicznego Polaków.

Inwestycja w zdrowie jest opłacalna
Podczas debaty Wojciech Jakóbik z Biznes Alert, współautor raportu pt. „Bezpieczeństwo zdrowotne jako zadanie nowoczesnego państwa”, poinformował, że analiza danych z raportu wskazuje na dużą zależność między bezpieczeństwem zdrowotnym państwa a rozwojem gospodarczym, bezpieczeństwem narodowym i siłą społeczeństwa. Raport po raz pierwszy został zaprezentowany podczas debaty.

– Epidemie i pogorszenie stanu zdrowia populacji przyczyniają się do ekonomicznego osłabienia państwa. Dlatego konieczne jest zwiększenie nakładów na profilaktykę zdrowotną i badania. Inwestycje w zdrowie są istotne, bo badania epidemiologiczne, prowadzenie profilaktyki pozwalają np. zwiększyć odporność społeczeństwa na epidemie i choroby cywilizacyjne – wyjaśniał Jakóbik.

Dodał, że w UE na ochronę zdrowia przeznacza się średnio 10 proc. PKB. Z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że w 2015 r. Polska przeznaczyła na ochronę zdrowia tylko 4,3 proc. PKB. Oznacza to, że nakłady nie wzrosły w ciągu ostatnich 15 lat. W UE mniej od nas na opiekę zdrowotną wydają tylko Rumunia, Chorwacja, Bułgaria i Łotwa.

Specjalista tłumaczył, że pieniądze wydawane na zdrowie nie są pieniędzmi „wyrzuconymi w błoto”, a wręcz przeciwnie – wydane na ten cel przynoszą zyski. Fogarty International Center twierdzi, że każdy dolar wydany na świecie na badania dotyczące zdrowia zwraca się w postaci 64 centów, które zasilają gospodarkę krajową. Dodatkowo rozwiązania prawne, które sprzyjają inwestowaniu w badania zdrowotne, powodują większą innowacyjność gospodarki.

Uczestnicy debaty zaapelowali do polskich władz o zainicjowanie na forum UE prac nad powołaniem Unii Zdrowia, na wzór istniejącej już Unii Energetycznej, jako wyrazu troski o zdrowie wszystkich Europejczyków.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl